...czyli Gotka w wielkim mieście...
Blog > Komentarze do wpisu
Jakaż ja jestem nagannie niekonsekwentna…

Po co mi te wszystkie postanowienia poprawy, deklaracje skończenia  z nałogiem i oczyszczenia głowy z jadowitych myśli? Wiem, co powinnam. Wiem nawet dokładnie, jak, ale nie umiem, bo teoretycznie jestem mądra, a praktycznie wciąż bezlitośnie zakochana.

Toksycznie.

Bez sensu.

Mogę iść do przodu. Umiem nawet na chwilę zapominać. Ale po miesiącach żmudnych starań przekonania samej siebie, jakie to moje uczucie jest podłe wobec mnie, jak wyżera mnie od środka świadomością, że zasługuję na prawdziwe szczęście, a na własne życzenie się od niego oddalam – wystarczy jeden gest, ulotne poczucie ciepła, którego tak mi w życiu brak na co dzień i odpływam.

A chwilę potem, wyciągnięta na ląd rzeczywistości, w konwulsjach się miotam chcąc złapać oddech. Poderżnięte gardło życiowych mądrości krwawi, a ja w ramach pokuty wbijam sobie ciernie wyrzutów sumienia w skronie.

* * *

I tak pokrywam się rdzą, śniedzieję psychicznie, aż pewnego dnia się po prostu rozsypię.



 

niedziela, 26 czerwca 2011, siadeh


Liczniki internetowe