|
...czyli Gotka w wielkim mieście...
Blog > Komentarze do wpisu
P.rivate M.essage
Domyślam się, jak musi być Ci ciężko. Uklepywany latami zamek z piasku powoli rozpada się, podmywany falami ludzkiej dociekliwości, inteligencji, dojrzałości. Samotny wilk, błazen, ołowiany żołnierzyk, a tak naprawdę mały chłopiec pełen kompleksów i strachu przed dorosłością, który całą energię włożył w stworzenie kultu samego siebie. Godne podziwu. Szacunku już jakby mniej. Różni „wyznawcy”, różne wcielenia, a gdzieś w podświadomości ciągła obawa, że się te środowiska przenikną i zniknie ułuda. Ludzie, dla których byłeś niezwykle ważny i Ci, którzy nie marzyli o niczym więcej poza tym, byś odrobiną wielkiej miłości, jaką darzysz sam siebie, obdarzył ich – demaskują nieszczerość i odchodzą zawiedzeni, oszukani, zdradzeni. To na pewno boli. Choć pewnie bardziej cierpisz przez to, że każdy z nich świetnie daje sobie radę bez Ciebie, powoli zapomina, idzie do przodu, gdy Ty ciągle tkwisz w tym samym punkcie. Kolejny dzień. Kolejny miesiąc. Kolejny rok. Nie mogę mieć żalu o brak uczucia, ale na zawsze pozostanie gorycz po kłamstwie. Tak samo, jak przerażenie, że nie widzisz, jak dzień po dniu stajesz się tym, na co polujesz: bezdusznym, gnijącym emocjonalnie zombie, w którego oczach nie ma już nic, poza bezkresną pustką.
niedziela, 23 października 2011, siadeh
|
|