...czyli Gotka w wielkim mieście...
Kategorie: Wszystkie | film | gothic | kobieta | miłość
RSS
niedziela, 23 października 2011
P.rivate M.essage

Domyślam się, jak musi być Ci ciężko. Uklepywany latami zamek z piasku powoli rozpada się, podmywany falami ludzkiej dociekliwości, inteligencji, dojrzałości. Samotny wilk, błazen, ołowiany żołnierzyk, a tak naprawdę mały chłopiec pełen kompleksów i strachu przed dorosłością, który całą energię włożył w stworzenie kultu samego siebie. Godne podziwu. Szacunku już jakby mniej. Różni „wyznawcy”, różne wcielenia, a gdzieś w podświadomości ciągła obawa, że się te środowiska przenikną i zniknie ułuda.

Ludzie, dla których byłeś niezwykle ważny i Ci, którzy nie marzyli o niczym więcej poza tym, byś odrobiną wielkiej miłości, jaką darzysz sam siebie, obdarzył ich – demaskują nieszczerość i odchodzą zawiedzeni, oszukani, zdradzeni. To na pewno boli. Choć pewnie bardziej cierpisz przez to, że każdy z nich świetnie daje sobie radę bez Ciebie, powoli zapomina, idzie do przodu, gdy Ty ciągle tkwisz w tym samym punkcie. Kolejny dzień. Kolejny miesiąc. Kolejny rok.

Nie mogę mieć żalu o brak uczucia, ale na zawsze pozostanie gorycz po kłamstwie. Tak samo, jak przerażenie, że nie widzisz, jak dzień po dniu stajesz się tym, na co polujesz: bezdusznym, gnijącym emocjonalnie zombie, w którego oczach nie ma już nic, poza bezkresną pustką.

 


poniedziałek, 01 sierpnia 2011
Do Boga (podobno) Wszechmogącego

Szanowny Panie Boże Wszechmogący.

Wychowano mnie w wierze, że Pan istnieje i – co ważniejsze choć nad wyraz nieprawdopodobne – jest Pan osobą, która może wszystko. Ba! Jest początkiem wszystkiego. I przyczyną. W związku z powyższym wydało mi się oczywiste, iż te kilka poniższych uwag do organizacji świata należy przekazać bezpośrednio na Pana ręce (o ile takowe posiadasz…).

 Pozwolę sobie zauważyć, iż z tą wolną wolą – zwłaszcza w przypadku osobników płci męskiej – to Pan zaiste przesadził. Jest to cecha nadużywana ku przerażeniu osobników płci żeńskiej, co uważam za Pana osobista porażkę podczas stwarzania Adama, bo nie chce mi się wierzyć, by Istota będąca podobno Dobrem Wcielonym stworzyła mężczyznę takim celowo.

Kolejnym punktem do poprawienia (swoją drogą uważam, że jest to błąd wręcz niewybaczalny i aż dziwne, iż nie został zgłoszony do poprawki wcześniej, gdyż – jak mniemam – spędza sen z powiek wielu pokoleniom) to zupełny brak synchronizacji pomiędzy ludzkim sercem a rozumem. Domyślam się, iż pierwotnie te dwa organy działały na tych samych falach (czego przykładem mogą być  niezwykle zgodne małżeństwa w epokach kamienia łupanego, brązu czy żelaza) jednak na przestrzeni dziejów – być może pod wpływem elektryczności tudzież McDonald’sa -  coś się rozkalibrowało i obecnie rozdwojenie jaźni pośród zakochanych wydaje się być zjawiskiem nagminnym.

W ostatni punkcie chciałabym nadmienić, iż za skrajne draństwo uważam fakt, iż wszystko, co dobre jest niemoralne, nielegalne lub tuczące.

Jak żeś Pan – z całym szacunkiem, ale jednak – ten świat urządził, ze Ten Tam Na Dole ma taką przewagę? Nie zwykłam podważać Pańskiej Wszechomożności, ale pod naciskiem tak wielu argumentów nie pozostaje mi nic innego, jak zażądać jasno i stanowczo na łamach tego pisma natychmiastowego wprowadzenia poprawek oraz wymusić  przedstawienie konkretnych dowodów Pana obecności oraz talentu poprzez – dajmy na to -  przydzielenia mi ciała modelki oraz samca idealnego.

Z poważaniem

Wierne acz wkurzone Rude.


 


niedziela, 31 lipca 2011
Całkowite zaćmienie

Rozglądam się po pokoju i w zdumienie wprawia mnie fakt, że nic się nie zmieniło. Wiele miesięcy biłam się z myślami, toczyłam bitwę z samą sobą, oddalałam podjęcie konkretnej decyzji w obawie, że mój świat tego nie wytrzyma, że rozpadnie się, a ja zawisnę w próżni kompletnie rozbita wewnętrznie.

Tymczasem nie stało się nic. Żadnych piorunów, żadnej Apokalipsy. Jest tylko cisza. Trochę przerażająca, pulsująca w skroniach migrenowym bólem i ściskająca za serce. Ale poza nią nie ma nic.

To straszne, ale też i niezwykłe, jak w desperackiej potrzebie bycia szczęśliwymi, kochanymi, akceptowanymi z całym bagażem naszych wad, oddalamy się od siebie samych, zapominamy o tym, co w nas najlepsze, pozwalamy się poniżać i ranić. Łapiemy się złudnych nadziei, doszukujemy się znaków, tam, gdzie ich nie ma i interpretujemy słowa, które nigdy nie padły.

…a potem nagle całkowite zaćmienie mija i okazuje się, że w jednej chwili zalewa nas rzeka ekskrementów, które zbierały się wokół, gdy lewitowaliśmy w błogim przeświadczeniu, że nasze wybory są dobre, że to świat się myli, a nie my.

* * *

Teraz nie ma we mnie nic poza żalem do samej siebie za tę naiwną wiarę w to, że mnie zatrzymasz…



 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13

Liczniki internetowe